piątek, 25 października 2013

Czwarty.

Odsłoniłam oczy i zobaczyłam gęsty, ale jasny dym, w którym widać było dwie sylwetki.
- Leo, jesteś? - Odezwał się lekko zachrypnięty, kobiecy głos.
- Tak. - Odpowiedział jej męski, silny głos.
- Kiedy jesteśmy? - Odezwała się ponownie dziewczyna.
- Mamy 2013 rok. - Usłyszałam nerwowy głos Charlie.
- Nie daliście nam długo pospać. - Jęknął męski głos.
Otworzyłam okno i w pokoju zrobiło się przejrzyście. W okręgu stała dziewczyna, mniej więcej dwudziestopięcioletnia, o przyjaznej twarzy oraz ciemnych włosach i mężczyzna w tym samym wieku o podobnych rysach twarzy.
- Stone! - Powiedziała radośnie dziewczyna. - Ty cały czas tutaj?
- Znalazłem silne Medium. - Powiedział duch.
- Nie traktuj mnie przedmiotowo. - Powiedziałam ostro.
Świeżo przybyłe rodzeństwo spojrzało na mnie jednocześnie.
- Tatum jestem. - Przedstawiłam się sucho.
- Ja jestem Sara a to mój brat Leo. - Sara uśmiechnęła się sympatycznie. Poczułam, że moja niechęć do niej maleje.
Taka moja natura, łatwo ufałam wszystkiemu, martwe czy żywe, bez znaczenia.
-A ja Charlie. - Wtrąciła urażonym tonem moja przyjaciółka. Rodzeństwo spojrzało w jej kierunku.
Tak szybko, że ledwo zdążyłam zarejestrować co się stało, Leo podbiegł do niej i przydusił ją do ściany. Jego siostra patrzyła na sytuację ze zdziwioną miną.
- Zostaw ją! - Szarpnęłam bruneta za ramię. Nie zareagował, więc dodałam: - Puść ją, albo zaraz coś rozbiję na twojej głowie!
Wtedy na mnie spojrzał i rozluźnił uchwyt, ale nie puścił Szamanki. Jego wielkie, ciemne oczy błyszczały nienawiścią.
- Grozisz mi? - Spytał kpiącym tonem.
- A żebyś wiedział. - Warknęłam. - Puść ją, albo gorzko tego pożałujesz.
- Posłuchaj jej, Leo. - Odezwał się Stone. Zdziwiona spojrzałam w jego stronę. Czy on bronił Charlie?
"Nie łudź się." Powiedział cichy głosik w mojej głowie. "Po prostu chce cię przekonać, żebyś mu pomogła."
Chłopak puścił rudowłosą a ona ześliznęła się po ścianie i opadła na ziemię trzymając się za gardło.
- Odbiło Ci? - Syknęłam w stronę Leo.
- To nie ja trzymam w domu czarownicę. - Powiedział patrząc na mnie gniewnie a mi podniosło się ciśnienie.
"Cudownie! Nowy wkurzający znajomy!"
- To moja Szamanka, ignorancie. - Odparłam siląc się na spokój. - I to ona was uwolniła.
- To wiedźma z rodu de Boghart. - Wtrąciła Sara. - I najwidoczniej ma imię po przodkini.
- Nie ważne. - Mruknął Stone. - Teraz ja jestem ważny. - Sara uniosła zdziwiona brwi.
- Ty chyba nie wiesz kim była Charlotta de Boghart?
- Wiem kim była. - Odparł. - I wiem, że ją zabiliście, więc po co ta awantura? I tak musimy opuścić te dwie damy.
Wytrzeszczyłam oczy. Czy on właśnie nazwał mnie damą?
- Wynocha! - Wychrypiała Charlie. - Wynoście się z mojego mieszkania!
- Uspokój się. - Nakazałam jej delikatnym tonem. - Na czym miałaby polegać moja rola w pozbyciu się ciebie?
- Zastąpisz Leo... - Zaczął Stone, ale brunet mu przerwał.
- Ta dziewka mnie mnie zastąpić? Mnie?!
- Dokładnie, przyjacielu. - Powiedział obojętnym tonem duch.
- To jakieś kpiny! - Oburzył się.
- Nie jeli ma większą moc od Ciebie. - Odpowiedziała spokojnie Sara.
- A czego będziecie ode mnie wymagać? - Zapytałam ignorując złowrogie spojrzenia przyjaciółki, ciskające piorunami.
- Musimy zdobyć jeszcze jedną rzecz... - Zaczęła Sara.
- Podczas, której zdobywania możemy zginąć jak ostatnim razem. - Wtrącił Leo ze złośliwym uśmieszkiem.
- A potem trzeba wykonać rytułał.- Dokończyła dziewczyna ignorując uwagę brata.
Zadrżałam. W końcu by się coś działo. To zadanie przerwałoby monotonie mojego zajęcia. Wyszłabym poza granice miasta i wreszcie zaznała przygody... To było bardzo pociągające.
I oznaczałoby, że Charlie znienawidzi mnie do końca życia.
- Zastanów się jeszcze. - Powiedziała Sara życzliwie. - I tak musimy się wyspać przed wyprawą, więc masz jeszcze co najmniej dzień do namysłu.
- Dziękuję. - Powiedziałam zamyślona. - Rozgośćcie się w moim pokoju, Stone wam wskaże.
- Dziękujemy. - Powiedział Leo sztywnym głosem, którym nie było słychać nawet odrobiny wdzięczności.
- Nie wierzę, że to robisz! - Warknęła Charlie gdy rodzeństwo zniknęło za drzwiami.
-To jest niesamowita szansa. - Powiedziałam urażonym tonem ubierając buty. - Jako przyjaciółka powinnaś to zrozumieć.
- Nie rozumiem, bo to szaleństwo! - Odparła rudowłosa. - Ty się nie odrodzisz tak jak oni!
- Mówi się trudno. - Sięgnęłam po kurtkę.
- Czasem zachowujesz się jak idiotka. - Parsknęła w odpowiedzi.
- Dzięki. - W moim głosie słychać było skrywaną furię. - Trzeba mi to było powiedzieć zanim się do mnie wprowadziłaś.
- Gdzie ty się wybierasz?!
- Nie twój interes. - Powiedziałam i wyszłam.
***
Zajęłam to samo miejsce co zwykle. W zimie nie siedziałam tu za często, ale było tu wtedy dużo ciszej i spokojniej. Ludzie w takie zimno wolą siedzieć w domu a nie spędzać czas na cmentarzu.
 Siedziałam na jednej z ławek na cmentarzu. Przy grobie Amandy Bones. Nie czekałam na zjawienie się ducha.
Pojawiła się obok mnie w tej postaci co zawsze, z długimi jasnymi włosami, podkrążonymi oczami w zniszczonej halce...
Była duchem, który nie chciał zostać odesłanym. Uważała, że w życiu zrobiła zbyt wiele złego i teraz musi odpokutować swoje winy w tej postaci.
Była dla mnie czymś w rodzaju przyjaciółki. Zawsze zwierzałam jej się z moich problemów, sekretów i myśli. Była pierwszą zjawą jaką zobaczyłam w swoim życiu.
Opowiedziałam jej o zaistniałej sytuacji.
- Jedź, jeśli tak podpowiada ci serce. - Powiedziała. - Charlie albo z czasem zrozumie, albo po prostu nie jest warta twojego czasu. Podczas tej wyprawy możesz znaleźć coś więcej niż ukojenie Stona. Możesz odnaleźć siebie.
Pokiwałam głową i zatopiłam się w myślach...
~~~
Obstawiajcie co zrobi! (Choć to w sumie oczywiste xD)
Komentarze mile widziane :D
Ps. Chce ktoś być jakoś informowany o nowych rozdziałach? Dysponuję Fb, gg i tt :D
INFO DLA: IMPERFECTAXFD
Wciąż czekam na Twój rozdział! :D

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz