czwartek, 17 października 2013

Trzeci.

Weszłam za przyjaciółką do pokoju a ona wskazała ręką stolik gdzie ciągle leżały wisiorki. Lecz tym razem nie leżały nieruchome. Widocznie drżały.
- Stone? - Zapytałam na głos. - Wyjaśnisz?
- Możliwe. - Powiedział niby obojętnym tonem, ale głos mu zadrżał na ostatniej sylabie.
Spojrzałam na niego zirytowana.
- To wyjaśnij. - Powiedziałam mocno.
- W tych wisiorkach ukryte są dwa duchy. - Powiedział przybierając na twarz obojętną maskę.
- I nic nie powiedziałeś?! - Zdenerwowałam się jeszcze bardziej. Zignorowałam zdziwiony wzrok Charlie.
- Nie do mnie należy mówić o nie swoich sprawach.
- Ale to ty kazałeś mi je tu przytaszczyć! I to jest twoja sprawa!
- Bo tylko Leo i Sara są w stanie mi pomóc. - Spojrzał mi w oczy. - Są kluczem, którego tak długo szukałem. I znalezłem ich u twojej babci. Ona powinna cię informować o takich sprawach.
- To nie zmienia faktu, że wypadało nas uprzedzić. - Dodałam spokojnie.
- To ja tutaj wiem co wypada a co nie. - Prychnął.
Powstrzymałam się od komentarza i przekazałam przyjaciółce czego się dowiedziałam.
- Ale rytuał, który mi dyktował nie ma na celu wypędzia ducha z przedmiotu. Tamten znam. - Zdziwiła się rudowłosa.
Jęknęłam i już chciałam się zwrócić do zjawy, ale zauważyłam, że zniknął.
- Głupie umarlaki. - Prychnęłam.
- Musisz się nauczyć przeklinać. - Zdecydowanie powiedziała Charlie patrząc na mnie z naganą.
- Czemu wszyscy mi to mówią? - Zirytowałam się. - Nie potraficie docenić tego, że jestem kulturalna? - Westchnęłam. - Myślisz, że to jest bezpieczne? - Wskazałam na wisiorki.
- Myślę, że Stone nie jest na tyle głupi, żeby narażać cię na niebiezpieczeństwo, z którym sobie nie poradzisz.
- Albo jest samotnym, duchem psychopatą? - Rzuciłam.
- Aż tak złe masz o mnie zdanie? - Usłyszałam z kanapy.
- Nie. - Odpowiedziałam. - Moje zdanie na twój temat jest jeszcze gorsze.
- Zawsze myślałam, że w twoich czasach mężczyźni byli wychowywani na gentelmenów... - Wtrąciła zamyślona Charlie patrząc w to miejsce gdzie ja.
- Ci dobrze ustytuowani może i tak. - Odparł. - Ja przez całe życie nosiłem i łupałem kamienie za marne grosze ledwo wystarczające na moje utrzymanie.
- Powiesz nam co jest w wisiorkach? - Przerwałam mu. Nie lubiłam słuchać opowieści duchów o ich życiu. Nie są to zazwyczaj najprzyjemniejsze historie...
- Wiecie co? - Odezwała się Charlie urażonym głosem. - To wy sobie porozmawiajcie i jeśli dojdziecie do wniosku, że wypada mnie powiadomić to dajcie znać.
Spojrzałam na nią zdziwiona.
-Nigdy mi nie powtarzasz co on mówi. Nawet jeśli to ja zadaje pytanie! - Rzuciła zdenerwowana. - Nigdy żadna zjawa tak cię nie zajęła, że o mnie zapomniałaś. A Stone cię pożera! Sprawia, że żyjesz już tylko jego światem...
- Co ty wygadujesz? - Przerwałam jej. - Staram się mu pomóc!
- Ale tracisz przy tym siebie! Nie widzisz jak bardzo się zmieniłaś odkąd się pojawił?! Pozwalasz mu sobą manipulować!
- Staram się pomóc. - Powtórzyłam twardo. - I nie twój interes w tym jak to robię.
- To może poszukaj sobie innego szamana?!
- Jestem za. - Wtrącił Stone zadowolony.
- Zamknij się. - Powiedziałam pokazując na niego palcem. Potem spojrzałam na przyjaciółkę. - A ty się uspokuj. Co ci odbija? Zawsze sprawy tych duchów były dla mnie najważniejsze a teraz masz pretensje?
W odpowiedzi zrobiła się cała czerwona na twarzy i poszła do swojego pokoju. Usłyszałam szczęk przekręcanego zamka.
- Super. - Mruknęłam zirytowana.
- Udam, że nie słyszałem tego "zamknij się." - Odezwał się Stone pojawiając się tuż obok mnie. Zadrżałam, ale nie dałam po sobie nic poznać. - A co do wisiorków to są w nich ukryte dusze dwójki przeklętego rodzeństwa.
- W jaki sposób przeklętego? - Spytałam z obawą a on spojrzał na mnie z naganą.
- Szamanem zostaje tylko jedna osoba z pokolenia rodu. - Powiedział. - Jeżeli zdarzy się, że w rodzeństwie jedno dziecko jest Szamanem a drugie Medium to nazywa się je Przeklętym rodzeństwem. Widać nie odrobiłaś pracy domowej, Tatum. - Skończył z lekką naganą.
- Nie rozumiem w czym oni mają mi pomóc. - Zignorowałam jego uwagę.
- Nie oni tylko Sara. - Wywrócił oczami. - Leo jest tylko nieznośnym dodatkiem. To jego siostra jest nam potrzebna.
- Do czego? - Zapytałam w osłupieniu.
- Bo jest najlepszą Szamanką jaka chodziła po kuli ziemskiej. - Powiedział a w jego głosie słychać było zirytowanie.
Wtedy zrozumiałam o co mu chodzi.
- Nie zrobię tego. - Powiedziałam. - Charlie jest moim Szamanem. Nie zrobię jej tego.
- Tak? - Zapytał zbliżając się do mnie. - Rusz trochę szarymi komórkami. Jak się dzisiaj zachowywała? Niech do ciebie dotrze, że jest rozkapryszonym dzieckiem nienadającym się do poważnej roboty. Cały jej ród to jedna wielka porażka, a wiem to bo obserwuję go od jakiś pięciuset lat...
- Przestań! - Krzyknęłam. - Ufam jej!
- Nie o zaufanie tu chodzi, tylko o umiejętności, których ona nie posiada. - Powiedział spokojnie jeszcze bardziej wyprowadzając mnie tym z równowagi.
- Uwolnimy ich. - Powiedziałam twardo. - Ale nie licz potem na moją pomoc. Niech Leo będzie medium. Mnie i Charlie zostaw w spokoju.
- Ale ty jesteś od niego potężniejsza! - Żachnął się.
- Nie obchodzi mnie to! - Wzruszyłam pogardliwie ramionami. - Albo ja i Charlie, albo Leo i Sara.
Patrzył na mnie z gniewem w oczach. Nie spodziewał się takiego obrotu spraw.
Czemu w środku chciałam, żeby wybrał mnie? Nie powinno mi tak zależeć...
- Sara i Leo. - Powiedział w końcu.
- Dobrze. - Powiedziałam ukrywając smutek. - Jutro dostaniesz czego chcesz i się wyniesiesz w końcu z mojego życia. - Dodałam sucho i poszłam do swojego pokoju zakopać się w pościeli i zasnąć.
Ku mojej uldze Stone nie pojawił się w moim pokoju...
***
Charlie odprawiała podyktowany przez Stona rytułał. Był pełen dymu, dziwnych zapachów i słów. W środku kręgu leżały wisiorki a Szamanka wyczyniała nad nimi swoje cuda.
Przyglądałam się temu z boku, unikając wzroku Stylinskiego. Gdzieś tam w środku byłam jak urażone dziecko. Byłam jednocześnie na niego zła i rozczarowana. Myślałam... W sumie to nie wiem co myślałam... Ale byłam pewna, że będzie mi przykro się z nim rozstawać.
Moje rozmyślania przerwał ostry błysk. Zakryłam oczy przed rażącym światłem a gdy je odkryłam ujrzałam...
~~~

Mogę obiecać, że to ostatni rozdział z kategorii tych trochę nudnawych. Pojawią się nowe postacie, spięcia, przyjaźnie, problemy i jeszcze kilka nowych wątków ;)
To tak słowem zachęty, ale jak wam się podobało? :D

CZYTASZ=KOMENTUJESZ

Dziękuję :)

1 komentarz:

  1. No nie. W takim momencie zakończyć?! No foch z przytupem :D Co ja mam Ci tu napisać? Jestem pod mega wrażeniem, co już chyba wspominałam.
    Mam nadzieję, że Stone jednak zostanie :>

    OdpowiedzUsuń