Jeżeli wyobrażaliście sobie, że współczene, bohaterskie misje są powalającymi na kolana podróżami to muszę was rozczarować.
Podróżowaliśmy przeludnionym, brudnym i dusznym pociągiem. W przedziale siedziała nasza trójka, kobieta z mniej więcej sześcioletnim dzieckiem i studentka.
Jak na taki mały przedział było to zdecydowanie za dużo, nawet nie można było swobodnie porozmawiać. Już nie mówiąc o jakiejkolwiek dyskusji ze Stonem. Niestety nie przeszkadzało mu to w prowadzeniu długich monologów...
- Nie żebym chciał cię dołować, ale uprzedzałem cię. - Trajkotał. - Mieszkać u twojej babci nie będzie najlepiej. W końcu dalej nie wiemy czemu dokładnie była w posiadaniu Sary i Leo. Nawet się zdziwiłem gdy wyszło, że to u niej się znajdują. Niby taka stara babunia a takie sekrety. Chociaż i tak stawiam, że maczała w tym palce ta jej przyjaciółka, Imogen. Ale to już od ciebie zależy czy będziesz w tym dalej grzebać...
Jego przemowa działała mi na nerwy, więc wyciągnęłam książkę.
- To jego się jeszcze czyta? - Zdziwił się Leo spoglądając na okładkę Dziadów, Mickiewicza. Studentka spojrzała na niego pobłażliwie.
-Moje klimaty. - Zażartowałam nieśmiało.
- Niby tak, ale co Mickiewicz wiedział o duchach? - Zastanawiał się chłopak. - No bo przecież Medium nie był... - Przerwała mu siostra chrząknięciem patrząc znacząco na licealistkę, która podsłuchiwała rozmowę zza ekranu telefonu.
Leo westchnął przeciągle i oparł głowę o siedzenie. Przydługa grzywka opadła mu z czoła odsłaniając całą i pokazując podłużną bliznę biegnącą w poprzek prawej brwi. Była gruba i postrzępiona.
Miałam ochotę o nią zapytać, ale nie odważyłam się. Nie w tym miejscu i nie jego.
Emanował taką pewnością siebie i taką innością, że jeśli nie byłaś odpowiednio nabuzowana to lepiej było nie wchodzić mu w drogę.
- ...Poza tym strzałki? - Kontynuował niezrażony brakiem słuchających Leo. - Za moich czasów by cię wyśmiali. To żadna broń, ja wam mówię...
- Sara! - Powiedziałam byle tylko mu przerwać. - Czym się interesujesz? - Spojrzała na mnie zaskoczona nagłym zainteresowaniem, ale odpowiedziała uprzejmie:
- Dużo czytałam, zanim zaczęłam pracę. Teraz wszystko skupia się tylko na niej. Kiedyś słuchałam też dużo muzyki.
- Jesteś w posiadaniu tego urządzenia do przenośnego słuchania muzyki o którym wspominał Stone? - Zainteresował się Leo. Zaśmiałam się jakby takie pytania były normalnością, ignorując zdziwione spojrzenie kobiety, której synek spał na kolanach.
- Oczywiście, że mam. -Pokazałam mu i włączyłam urządzenie. Ucieszyłam się, że nie okazał zdziwienia ani przesadnego podniecenia.
Ku mojemu zdziwieniu i zadowoleniu okazało się, że zawartość mojej MP3 przypadła mu do gustu, więc miałam go z głowy.
Jego siostra zaczęła czytać książkę a mnie zaczęło się nudzić. Patrzyłam przez okno usypiana miarowym rytmem pociągu. Nawet nie zauważyłam kiedy powieki mi opadły i zapadłam w lekki sen...
*
Obudził mnie kobiecy krzyk. Zdziwiona otworzyłam szeroko oczy i ogarnęłam sytuację w przedziale:
Dziecko stojące przy moim plecaku, mające w ręce mój sztylet, jego spanikowana matka, zdziwiona studentka i zastygli w przerażeniu Sara i Leo.
-Lepiej zwiewajcie zanim ktoś przyjdzie. - Odezwała się studentka poważnym tonem. Spojrzałam na nią zdziwiona, ale otrzeźwiałam i zabrałam dziecku broń.
"Nie dobrze." Myślałam. "Jak nas przeszukają to mamy przesrane."
- Ruszcie się! - Machnęłam do rodzeństwa. Wreszcie odzyskali władzę nad sobą i chwycili swoje plecaki. - Za mną. - Nakazałam. I nawet się zdziwiłam gdy mnie posłuchali bez zająknięcia. Charlie zawsze kwestionowała moje przywództwo i była to miła odmiana.
Kiedy wyszliśmy z przedziału już gromadzili się ludzie gotowi na widowisko, zwabieni krzykiem. Zdenerwowana przecisnęłam się przez tłum i gorączkowo zastanawiałam się co robić. Popędziłam, a za mną Sara i Leo, do następnego wagonu.
- Tam szli! - Rozległ się męski głos.
- Niech to szlag. - Zaklełam i w tym momencie uświadomiłam sobie, że pociąg zwalnia. - Trzeba zyskać na czasie. - Mruknęłam.
- Przepraszam, co mówiłaś? - Zapytała Sara.
- Trzeba zyskać na czasie. Zaraz będzie stacja. - Powtórzyłam głośniej. Dziewczyna zastanowiła się chwile i uśmiechnęła się złośliwie. Leo jęknął:
- Znam ten umśmiech...
Brunetka wyciągnęła z bocznej kieszeni woreczek z brokatem.
Wysypała sobie na rękę i zaczęła mruczeć pod nosem. Po chwili brokat się zapalił i zaczął intensywnie dymić.
- Zasłoń usta. - Mruknął do mnie jej brat. Posłusznie zakryłam rękawem usta, a dym wypełnił cały wagon.
Zdziwiona zobaczyłam, że wszystko w nim jakby zastygło. Ludzie przestali się ruszać, mrugać, gadać, krzyczeć itp.
Chciałam się zapytać jakim cudem, ale wolałam nie odsłaniać ust.
Dosłownie po chwili pociąg się zatrzymał. Drzwi się otworzyły a dym rozwiał się prawie natychmiast.
- Szybciej! - Sara pociągnęła mnie za kurtkę i wybiegliśmy z pociągu.
Nie zwalniając opuściliśmy dworzec. Dopiero za rogiem jakiegoś budynku zdałam sobie sprawę, że nie mam pojęcia gdzie jesteśmy. Podzieliłam się tą myślą z moimi towarzyszami.
- Chodźmy najpierw coś zjeść. - Zaproponowała Sara. - Na głodnego ciężko się myśli.
*
- Zwykły czar zatrzymujący. - Tłumaczyła gdy czekaliśmy na jedzenie. - Robiłam to już nie raz.
- Przynajmniej Stone przestał gadać. - Zaśmiał się Leo.
- O tak. - Przyznalam mu racje ze śmiechem.
- To są same dobre rady. - Powiedział duch dumnie. - Jeszcze wam uratują życie.
Sara wybuchnęła śmiechem.
- W ogóle opowiedzcie nam o tym jak nas znaleźliście. - Zaproponował nagle Leo.
- To bardzo interesująca historia, no nie, Tatum? - Powiedział Stone złośliwie. - Zaczęło sie od tego, że powiedziałaś, że twoja babcia na pewno nie ma nic wspólnego z Sabatem, Radą ani duchami.
- Bardzo się na niej zawiodłam. -Przypomniałam mu suchym tonem.
W tym momencie podeszła do nas kelnerka, która trzepocząc rzęsami i wpatrując się w Leo podała nam jedzenie. - To rozmowa na inną porę. - Powiedziałam i postanowiłam o coś zapytać:
- Czemu Sara widzi i słyszy Stona?
- Bo jestem związana krwią z Medium. - Odparła bez zawachania Sara. - Jestem Szamanem Widzącym. Taki przywilej bycia częścią Przeklętego rodzeństwa.
Pokiwałam głową ze zrozumieniem.
Jakiś czas jedliśmy w milczeniu, ale w koncu zadałam inne dręczące mnie pytanie.
- Pan Tommy nie usłyszał Demona. - Zaczęłam. - Ale potrafił go zabić, czyli musiał go widzieć.
- Może nie tyle widzieć, co o nim wiedzieć. - Podsunął Leo.
- Ale to oznacza, że nie był Medium. Co najwyżej Szamanem. - Dodał Stone.
- Na to bym nie stawiała. - Wtrąciła Sara. - Szaman nie używałby broni. Ja używam tylko z ciekawości.
- To kim on był? - Zapytałam, ale nie usłyszałam odpowiedzi.
~~~
Przepraszam :c Obiecałam na środę, ale rodzice, ładowarka i telefon zwrócili się przeciwko mnie :c
Ale jest i mam nadzieję, że się wam podoba bo mi tak średnio :p
CZYTASZ=KOMENTUJESZ
Jeżeli powiem wam, że bardzo mi zależy na sprawdzeniu obecnoścu, to napiszecie choćby "obecna"?
Dobranoc :*
Niby z każdym rozdziałem dowiadujemy się coraz więcej, a i tak tyyyle pytań jeszcze pozostało. Jakie przygody w podróży :D Nie mogę się doczekać na ciąg dalszy!
OdpowiedzUsuń